Notes Literacki
Czerwiec 2018
Federica Bosco jest urodzoną w 1971 r. włoską powieściopisarką i scenarzystką, autorką bestsellerów przetłumaczonych w ponad czternastu krajach. W Polsce wydane zostały dwie powieści włoskiej autorki: Nie tacy oni straszni oraz Skrajnie Mylne Sygnały. Obie pozycje zostały wydane przez wydawnictwo Prószyński Media znane czytelnikom z dobrej jakości publikacji.
Dlaczego mój mózg skanuje wszystkie pliki w poszukiwaniu wirusów, podczas gdy moje serce mimo wszystko chce otworzyć potencjalnie niebezpieczny załącznik?
Objętościowa niewielka powieść Federici Bosco Skrajnie Mylne Sygnały szybko podbiła włoski i europejski rynek wydawniczy. W samych Włoszech została wydana w ponad 800 000 egzemplarzach.
Książka napisana jest lekkim, świeżym językiem. Akcja rozgrywa się bardzo szybko, nie pozostawiając czytelnikowi miejsca nawet na odrobinę nudy. Dialogi świetnie tu przeplatają się z opisami, a całość pełna jest ciepłego humoru, nie pozbawionego romantycznej nutki. Nie brak też zabawnych i zwariowanych scen.
Powieść Federici Bosco jest dynamiczną i sympatyczną komedią nieoczekiwanych pomyłek. Jest z pewnością przyjemną i zabawną lekturą.
A wszystko to o miłości. O miłości, po jednej stronie – szczerej i oddanej, a po drugiej – toksycznej i zwodniczej.
Bohaterka, Brigitta, jest kobieta po trzydziestce. W życiu Bri nie brakuje rozterek, namiętności, dobrych i złych emocji. Nie brakuje też absurdu. Ma dwie nieco zwariowane przyjaciółki, z którymi spędza sporo czasu na rozmowach, wspólnym oglądaniu różnego rodzaju reality show, na siedzeniu przed sitcomami.
Brigitty pracuje w biurze rachunkowym, w jego jawnej części. Wypełnia formularze podatkowe klientów. Inna część formularzy podatkowych, ta niejawna, jest pod wyłączną kontrolą szefa biura. Właśnie w biurze poznaje Luca, o sześć lat starszego od siebie przystojniaka i klienta niejawnej części biura rachunkowego. Poznaje i zakochuje się w nim od razu. Na całe pół roku:
Zamieniliśmy może dwa słowa, a ja już widziałam siebie w sukni ślubnej.
Luca oczarował Bri nie tylko swą urodą, szarmanckością, ale też bezpośredniością:
Był ze mną szczery i od razu powiedział mi o swojej żonie.
I że jest mu ciężko. Bo i żona jest nie teges, i kredyt hipoteczny, i chora teściowa, i pracy nawał (bo trzeba spłacać kredyt) , i rozwód z żoną też nie jest łatwy (bo teściowa chora).
I proszę powiedzcie sami: No i jak w kimś takim nie zakochać się? Od razu i na całego!
Bri ma Luca nie tylko w sercu, w snach też:
Śnił mi się taki koszmar: jego żona owinęła go całego wstążką do pakowania prezentów i mógł oddychać tylko przez dwie słomki, które wystawały mu z dziurek nosa. A kiedy zjawiłam się tam, aby go uratować, dyrektor banku oznajmił mi, że jeśli chcę go uwolnić, to muszę zapłacić 150 tysięcy euro, żeby spłacić jego kredyt.
Przez bardzo długi czas Bri jest głęboko przeświadczona, że Luca zrobiłby dla niej więcej niż wszystko:
On traktuje mnie jak księżniczkę; kiedy jesteśmy razem, cały świat przestaje istnieć, to prawdziwa magia […].
Ale razem są, nieczęsto, niestety. Luca czasami dzwoni, jednak częściej esemesuje. Te pół roku szalonej miłości, to
Sześć miesięcy wypełnione słowami, romantycznymi telefonami i całą lawiną esemesów”.
Ta lawina smsów spływała na Bri nie z żadnego wypasionego smartfona czy iPada, ale z przedpotopowej komórki. Bo Luca musi oszczędzać. Właśnie dlatego Bri – na urodziny ukochanego – kupuje nowego smartfona i tak to sobie tłumaczy:
Mam nadzieję, że to doceni, żonie może przecież powiedzieć, że dostał smartfona od kolegów z pracy”
Z powodu przymusu oszczędzania Luca nie zaprasza Bri ani do kawiarni, ani do restauracji. A gdy raz zdarzyło mu się (w wymuszonych okolicznościach, ale jakich, nie zdradzę) umówić się z Bri, wybrał gorzej niż podrzędną knajpkę. Mało tego. nawet nie godzi się na kupienie od małej Cyganki róży, tłumacząc się Bri:
Niech wracają, skąd przyszli!.
Luca unika restauracji i spotkań w miejscach publicznych nie tylko z powodu oszczędzania, ale też z ostrożności – przecież nie może sobie pozwolić, aby ktoś go zobaczył z Bri. Jednak i w jej mieszkaniu spotykają się bardzo rzadko. Najczęściej to jemu coś wypada: a to korek w mieście, a to praca po godzinach, a to żona w domu, lub coś innego nie mniej ważnego:
Czekam na niego już pół godziny. Kolacja stygnie, a on utknął w korku.
Cholerny pech.
W dodatku wpadnie tylko na chwilę, bo musi zdążyć do domu przed dziesiątą. W przeciwnym razie zebranie w pracy nie wystarczy jako alibi.
Pozytywny aspekt tej historii jest taki, że jeśli pewnego pięknego dnia wdałby się w jakiś romans, od razu bym go rozgryzła. Nagłe zebranie w biurze? Przebita opona? Kolega z pracy dostał zawału? Mamy cię, kolego, szast-prast!.
Na co dzień pozostają zatem tylko esemesy i liczenie z biciem serca na kolejny telefon lub spotkanie.
Dwie przyjaciółki Bri, same z nieco pokiereszowanymi życiorysami, bezskutecznie próbują jej wyperswadować tę, ich zdaniem, niezdrową miłość. Niezdrową, bo nie dość, że Luca jest niesłowny, zwodniczy, na dodatek jest bardzo zaborczy:
Jesteś w związku z jego telefonem, a nie z nim.
Komórka i esemesy są dla Bri więcej niż chlebem powszednim W pracy co chwila ukrywa się w toalecie, by odebrać i wysłać esemesa. A gdyby tak zabrakło komórki? To gorzej niż koniec świata. Gdy pewnego razu Bri, po przyjeździe do pracy, spostrzega brak telefonu, poczuła że serce zamarło a cały świat się zawalił:
Parkuję przed biurem i sięgam do torebki po telefon, żeby wyłączyć dźwięk, ale… o Jezu, nie, niemożliwe, jak to się stało… miałam go w ręce, a potem… gdzie go zostawiłam? Na lodówce! A jeśli Luca zadzwoni, a ja nie odbiorę? I to teraz, kiedy zdołałam go zaskoczyć moimi nowymi umiejętnościami rodem z sekstelefonu. Muszę wrócić do domu, jeśli teraz wejdę do kancelarii, to już mnie nie wypuszczą.
Zawracam o sto osiemdziesiąt stopni i ruszam na czwartym biegu, po drodze przejeżdżam dwa razy na czerwonym, a raz zahaczam jednym kołem o chodnik.
Zostawiam samochód na miejscu dla inwalidów i lecę po schodach, bo winda jest zajęta. Otwieram drzwi z wywalonym ozorem, biegnę do kuchni i znajduję telefon dokładnie tam, gdzie go zostawiłam.
Gdy jednak przebrała się miara niesłowności Luca i podejrzeń wobec niego, a barwne i zabawne rozmowy z przyjaciółkami coraz głębiej zasiewają w jej duszy niepokój, Bri energicznie rusza do działania. W dokumentacji utajnionej kancelarii odkrywa, że jej narzeczony jest kimś zupełnie innym, kimś, kogo tak naprawdę nie znała:
Ten łajdak importuje kaszmir z Chin, ma łódź, jeden dom nad morzem i dwa w górach, porsche cayenne, smarta, motor, wszystko skrupulatnie zapisane na żonę. Nie muszę dodawać, że mieszka w najbardziej ekskluzywnej dzielnicy w mieście.
Mało tego, Bri przerażenie odkrywa swoją straszliwie słabą stronę, a mianowicie że Luca
[…] im większą serwował mi ściemę, tym łatwiej było mi w nią wierzyć.
I to jeszcze nie koniec. Okazuje się, że jej ukochany nawet ukradł swemu dziecku pieska rasy Jack Russell Terrier i podarował Bri. I był to jedyny nieco droższy prezent Luca. Prezent nazwany przez nią Syfiarzem. Nie z powodu radosnej i rozkosznej natury tej rasy piesków, ale z powodu skrajnej skłonności pieska do zamieniania mieszkania Bri w Sajgon.
Bri ładuje w pudło wszystkie prezenty Luca, włącznie z Syfiarzem, i wręcza je jego zaskoczonej żonie. Przy okazji bardzo uszczęśliwia syna Luca z powodu odnalezienia się pieska.
Patrząc na świetną okładkę polskiego wydania, widzimy w jednym tytule dwa. Pierwszy, SMS, zabawnie obrazuje słodko-gorzkie uzależnienie od komórek, esemesów. Uzależnienie coraz powszechniejsze, może nie zawsze tak bardzo niezdrowe jak w powieści Federicy Bosco.
Drugi, równoległy tytuł powieści, a mianowicie Skrajnie Mylne Sygnały, przedstawia jedną z wielu – wcale nierzadkich historii – zupełnie mylnie rozumianych i mylnie odbieranych postaw wobec uczuć i potrzeb serca.
W powieści oba tematy są ze sobą ściśle związane. Federicia Bosco lekko i barwnie opisuje toksyczne uzależnienie zarówno od ukochanej osoby jak i od komórki. I o obu jest ta przyjemnie i lekko napisana powieść.
Zakończenie powieści jest pogodne i na niemal optymistyczne. Bohaterka – z pomocą wcześniej poznanego dziennikarza ekonomisty (z którym właśnie się związała) – zakłada bloga. Na jego stronach umieszcza porady dla nie tylko naiwnie zakochanych. Wierzy, że może skutecznie pomóc innym przed cyniczną i toksyczną częścią naszych uczuć.
Niemal optymistycznie, bo co prawda Bri zawiadamia policję o przekrętach finansowych Luca i swego pracodawcy, a ci dostają się w ręce organów ścigania. Jednak dłonie włoskiej sprawiedliwości są w tym przypadku delikatne. Tak to tłumaczy Bri nowy jej narzeczony, dziennikarz i ekonomista:
– Moja droga, jesteśmy we Włoszech! Nikt tutaj nie traktuje oszustwa finansowego jako zbrodni, to raczej coś, co możesz sobie wpisać w CV.
Książkę autorka opatrzyła mottem: „Wszystkim tym, którzy zerkają na telefon dokładnie co czterdzieści trzy sekundy i dedykuje nie tylko paniom.
Darujmy autorce owe 43 sekundy. Niektórzy z nas są bardziej niecierpliwi.